Turystyka w Kołobrzegu

6Obowiązkowy przystanek dla wszystkich, którzy dotarli do Kołobrzegu. Znajduje się tuż przy latarni morskiej. Na stałe cumują w nim statki marynarki wojennej, a na nich uwijają się marynarze. W trakcie Dni Morza można skorzystać z oferty zwiedzenia statków od środka, nigdy nie brakuje do tego chętnych. Dla tych, którzy nie cierpią na chorobę morską, organizatorzy oferują wycieczki po morzu. Są to na ogół półgodzinne lub godzinne wypady na otwarte morze i rejs tam i z powrotem, a na koniec wpłynięcie do portu, przyjrzenie się z bliska statkom w porcie, kutrom rybackim i zakotwiczenie w porcie. Obecnie pływa Wiking – statek stylizowany na łodzie Wikingów, Pirat, z czarnymi flagami i trupimi czaszkami – ogromna atrakcja dla dzieci, a także kilka innych. Wypłynięcie na otwarte morze jest nie lada przeżyciem zwłaszcza, jeśli ktoś nigdy dotąd nie miał okazji znaleźć się z dala od stałego lądu. Na morzu powietrze pachnie zupełnie inaczej, statek kołysze, woda rozbryzguje się o dziób i burty, nad głowami mamy krzyczące rybitwy i mewy śmieszki, takie zupełne niemalże oderwanie od wszystkiego. Można zapomnieć, że poza morzem i statkiem istnieje coś więcej.

Przystanek obowiązkowy dla amatorów smażonych ryb. Podczas pobytu nad morzem trzeba obowiązkowo przynajmniej raz wejść do smażalni ryb i wybrać coś z menu. Bo niezjedzenie smażonej ryby nad morzem to jak nieskosztowanie oscypka w Tatrach – niemożliwe. Smażalni ryb w Kołobrzegu jest całe mnóstwo, właściwie w każdym zakątku, zarówno w mieście, jak i nad morzem. Kilka uplasowało się na deptaku Spacerowym, kilka na prostopadłej uliczce do portu, jednak na szczególną uwagę zasługuje Smażalnia Ryb u Rewińskiego. Od wielu lat cieszy się wysoką renomą, serwując nie tylko ryby, ale również surówki, owoce morza, wspaniały tatar z łososia, a także frytki, dania obiadowe, napoje, kawę, herbatę, etc. Sieć – bo ma więcej niż jeden lokal – jedną ze smażalni ma położoną na deptaku. Wielkie okna od podłogi do sufitu pozwalają podczas delektowania się posiłkiem, patrzeć na morze. Zwłaszcza podczas deszczu, czy wręcz sztormu nie brakuje tu ludzi podziwiających widoki podczas obiadu. Nie dosyć, że smacznie, niedrogo, to jeszcze miła i kompetentna obsługa oraz szeroki wybór dań – tego punktu nie możne zabraknąć w naszej wycieczce do Kołobrzegu.

Przemyśl i Sandomierz

11W powieści Jarosława Haszka „Przygody dobrego wojaka Szwejka” – Przemyśl zajmuje miejsce znaczące. Główny bohater powieści trafił do tego miasta nie z własne woli, lecz przymusowo. A dlaczego? W 1915 roku włożył na siebie rosyjski mundur, czego robić nie można było pod panowaniem Cesarza Austro-Węgier. Od tych wydarzeń minie nie długo 100 lat, ale duch dobrego – choć zarazem trochę lekkomyślnego, Szwejka unosi się nad miastem do tej pory. Jest on tu doceniony do tego stopnia, że ma swój szlak turystyczny, którym najlepiej zwiedzić miasto. Poza tym na rynku znajduje się jego pomnik. Latem na ulicach miasta można spotkać współczesnych Szwejków, którzy są wielką atrakcją dla wszystkich przybywających do Przemyśla. W mieście można także poszusować na nartach, jest tam specjalnych stok. Warunki są dobre nie tylko dla dorosłych, ale także dla dzieci. Poza tym tor saneczkowy działa przez cały rok. Przemyśl to miasto warowne, jeszcze do niedawna był wielką twierdzą. Nie można nie zobaczyć pięknego rynku i całego starego miasta.

Sandomierz liczy sobie prawie tyle samo lat, co polska państwowość. Powstał w IX wieku i wykształcił się z warownego grodu. Był kiedyś ważnym szlakiem komunikacyjnym i handlowym, związku z czym posiadał status największego i zarazem najbogatszego miasta Polski. Sandomierz słynie ze znanych ludzi, to tu mieszkał i pracował Mikołaj Gomułka, Wincenty Kadłubek czy Jan Długosz. Urokliwe miasto doczekało się także swojego miejsca na planie serialu. W Sandomierzu powstają nowe odcinki niezwykle popularnego serialu „ Ojciec Mateusz”. Godny uwagi jest ratusz z otynkowaną wieżą i ceglaną basztą. Warto także wybrać się nad Wisłę. Poza tym w mieście znajduje się zamek królewski, dom Jana Długosza oraz liczne galerie – i nie chodzi tu wcale o te handlowe. Pod rynkiem znajduje się kompleks tajemnych przejść i korytarzy, które także są otwarte i czekają na turystów. Nie ma chyba w Sandomierzu domu, który nie posiadałby piwnicy – miały one podwójne znaczenie: w czasie pokoju pełniły rolę magazyny, zaś w czasie wojny – kryjówki.

Wyspy Liparyjskie i norweskie fiordy

17Na Wyspy Liparyjskie najlepiej dotrzeć drogą wodną od strony sycylijskiego Milazzo, bądź od lądu – z Neapolu. W dawnych czasach na wyspy wysyłano groźnych przestępców, dziś jest to miejsce, o którym marzą turyści i wczasowicze z całego świata. Jest tam cisza, spokój, dostęp do morza i bogata szata roślinna. Warunki są tak bardzo naturalne, że wyspy przypominają bezludne. Dla turystów chcących zaznać większych emocji, atrakcją mogą okazać się wulkany. Ten nietypowy skrawek Włoch miał szansę powstać właśnie dzięki wulkanom. Wyspy ukształtowały się w wyniku ich erupcji. Archipelag składa się z 17 wysp, z czego tylko 7 największych jest zamieszkałych. Większość wulkanów jest już wygasła, ale na wyspach Vulcano i Stromboli są także aktywne. Na Stromboli znajduje się największy aktywny wulkan Europy. Daje o sobie znać co kilkadziesiąt minut, a mimo to na wsypie mieszka prawie 400 nieustraszonych, którzy ani myślą o przeprowadzce. Wyspy słyną z leczniczego błota, które powoduje, że skóra staje się jak nowo narodzona, a choroby reumatyczne szybko przechodzą. Trzeba też pamiętać, że naturalne zabiegi nie mogą być zbyt długie, bo mogą także okazać się szkodliwe. Półgodzinna kuracja w błocie, to odpowiednia ilość czasu, aby nie zaszkodzić swojemu sercu. Wyspą, która robi największe wrażenie na całym archipelagu jest Lipami.

Aby zobaczyć wszytko w największej okazałości ruszamy z Bergen. Dotarcie do niego nie będzie zbyt trudne, gdyż możliwe jest połączenie lotnicze. Wsiadamy tam w pociąg i jedziemy, po drodze mijamy góry i jeziora. Na pierwszy rzut oka, jest to nic specjalnego, ale już za chwilę będą duże efekty. W miejscowości Voss zmieniamy transport na kołowy i wyruszamy w dalszą podróż autobusem. Dalej zmierzamy do Stalheim. Droga, którą trzeba nam jechać jest bardzo stroma i chyba nie ma takiej drugiej w całej Norwegii. Kiedy już szczęśliwie udało się dotrzeć do dna doliny, przesiadamy się na prom. Zmierzamy do Flam. Jest to jeden ze spokojniejszych etapów wyprawy. Co chwilę można obserwować wodospady. Podróż jest dość długa, więc amatorzy mocnych wrażeń mogą przez chwilę się nudzić. Na promie są nie tylko turyści, ale także tubylcy wracający z miasta. Nie ma innej drogi na dotarcie na wyspę. Flam to niewielka osada, którą w sezonie jest okupowana przez turystów. Głębokie fiordy umożliwiają dopływ także transatlantyków. Miejsce miało kiedyś strategiczne znaczeni dla kontaktów morskich, dziś jest to tylko atrakcja turystyczna.

Andy Peruwiańskie oraz Titicaca

23Andów Peruwiańskich szukać należy w północnej części tego górskiego pasma. Ich szerokość oscyluje w granicach siedmiuset kilometrów. Dzielą się one na dwa pasma. Jedno spośród nich nosi nazwę Cordillera Negra, drugie natomiast to Cordillera Blanca. W tym drugim przypadku nazwa wzięła się stąd, iż są to góry zbudowane z ilastych skał, a te z kolei mają to do siebie, że są jasne. Dodatkowo efekt ten wspomaga leżący na ich śnieg. Śniegi oraz lody leżące w Andach Peruwiańskich określane są mianem wiecznych – oznacz to, że trwają tam przez cały czas. Najwyższym znajdującym się tutaj szczytem jest wulkan Huascaran. Położony on jest na wysokości wynoszącej niemalże sześć tysięcy siedemset siedemdziesiąt metrów ponad poziomem morza. Podobnie jak i w innych częściach Andów, tak i tutaj można mówić o klimatycznej piętrowości. Najbardziej charakterystyczną cechą, jeżeli chodzi o rzeźbę tutejszego terenu, jest występowanie wyżyn. Zlokalizowane są one na wysokościach niespełna trzech tysięcy metrów.

Titicaca to jedno z najbardziej znanych jezior na świecie. Położone jest ono na terytoriach dwóch państw, a mianowicie Peru oraz Boliwii. Jeżeli chodzi o wszystkie jeziora znajdujące się w Ameryce Południowej to te wymienione powyżej jest drugim, jeżeli chodzi o wielkość. Jego powierzchnia zajmuje bowiem osiem tysięcy trzysta kilometrów kwadratowych. Na długość zbiornik ten liczy sobie niemalże dwieście trzydzieści kilometrów, natomiast jeżeli chodzi o szerokość, to jest to prawie dziewięćdziesiąt siedem kilometrów. Jezioro jest podzielone na dwie części, a mianowicie na Lago Chucuito oraz Lago Huinaymarca. Łączy je cieśnina nosząca nazwę Tiquina. Poziom wody jest tutaj dość zróżnicowany – wszystko zależy przede wszystkim od pory roku. Różnice te wynosić mogą nawet do pięciu metrów. Liczba rzek, które do tego jeziora wpływają, szacowana jest na co najmniej dwadzieścia pięć. Titicaca zaliczane jest do grupy jezior tektonicznych. Zlokalizowanych jest tu parę wysp o naturalnym charakterze.

Zamek Compton i Scarborough Castle

38Zamek Compton to kolejny z dość znanych zamków znajdujących się w Wielkiej Brytanii. Zlokalizowany jest w Anglii, w odległości niespełna ośmiu kilometrów od miejscowości o nazwie Torquay. Jego budowa ruszyła wraz z początkiem lat czterdziestych czternastego stulecia, natomiast ukończona została po łącznie stu czterdziestu latach. Był on dziełem rodziny Gilbertów, której własność stanowi zresztą do dnia dzisiejszego. W czasie swojej historii przetrwał niejedną wojnę Anglików z Francuzami, wskutek czego zawsze musiał być odbudowywany. Wspominana powyżej rodzina nie mieszkała tutaj przez cały czas. Był taki okres, kiedy opuściła ten obiekt, wówczas z jego pomieszczeń korzystali okoliczni chłopi i trzymali tutaj swoją trzodę oraz bydło. Do tej pory przetrwało tutaj mnóstwo elementów z oryginalnego wyposażenia i wystroju wnętrz, zachowała się między innymi dawna, pierwotna kuchnia. W ramach ciekawostki można dodać, iż tutaj właśnie kręcono oscarowy film zatytułowany „Rozważna i romantyczna”.

Scarborough Castle jest jednym z najbardziej znanych zamków znajdujących się na terytorium Wielkiej Brytanii, a mówiąc dokładniej – w angielskim hrabstwie North Yorkshire. Obiekt ten wybudowany został na cyplu, w związku z czym jest doskonale widoczny z każdego miejsca w Scarborough. Został on wybudowany w pierwszych latach dwunastego stulecia. Była to zasługa hrabiego nazwiskiem Wilhelm le Gros. Przez kolejne stulecia zamek był niejednokrotnie przebudowywany oraz rozbudowywany. Rozmaite były również jego funkcje. Wskutek wielu wydarzeń został w znacznym stopniu zniszczony. Do dnia dzisiejszego nie przetrwał on niestety w oryginalnym stanie, zostały po nim jedynie ruiny, na które składają się w głównej mierze pozostałości po obronnych murach oraz po kaplicy. W chwili obecnej zabytkiem tym zarządza fundacja English Heritage – opiekuje się ona tym zamkiem od dwudziestu pięciu lat. W tym czasie ruiny zostały odrestaurowane. Miejsce te jest aktualnie bardzo chętnie odwiedzane przez turystów.