Atrakcje Kołobrzega
Stare Miasto jest stare wyłącznie z nazwy, ale koniecznie trzeba je zobaczyć. Podczas II wojny światowej, w roku 1945 Kołobrzeg został doszczętnie zniszczony, można powiedzieć, że zrównano go z ziemią, ponieważ zburzeniu uległo ponad dziewięćdziesiąt procent miasta. Dzisiejsza Starówka, tak naprawdę nazywana przez wszystkich Nową Starówką, została odbudowana dopiero całkiem niedawno, bo w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Do Starego Miasta można wejść przez cztery bramy: Kamienną, Młyńską, Portową lub Solną. Dzisiejsze kamieniczki, celowo stylizowane na stare, zostały wbudowane w nowoczesną architekturę, wyglądają jak niedzisiejsze, pochodzące sprzed wielu lat, może tylko odnowione i poddane gruntownej renowacji. Kamienice stoją jedna przy drugiej, tworząc wąskie, klimatyczne uliczki i przytulne podwórka, na których w sezonie stoją kawiarniane stoliki. Można tu zjeść lody, wypić gorącą czekoladę, pójść na pyszną pizzę lub wejść do księgarni, by wybrać pocztówki dla znajomych i rodziny albo zajrzeć na rynek. Tutaj, w samym centrum stoi neogotycki ratusz, przepięknie i jasno oświetlony wieczorami, a przed nim czarna, granitowa kula umieszczona, a właściwie położona na wodnej fontannie. Symbolizuje Ziemię i co roku jest wielką radością dzieci i dużą atrakcją turystyczną, ponieważ jest ruchoma. Warto przysiąść więc na rynku i poczuć klimat Starówki sprzed wielu, wielu lat.
Może nie jest to pozycja obowiązkowa, ale z pewnością warta uwagi. Kołobrzeskie Muzeum Oręża Polskiego to muzeum o charakterze historycznym. Zgromadzone w nim eksponaty to w większości mundury, broń oraz pojazdy z czasów I i II wojny światowej. W gablotach możemy obejrzeć więc mundury polskich, angielskich, niemieckich oraz innych narodowości pilotów biorących udział w działaniach wojennych. Są tu też pistolety, karabiny maszynowe oraz późniejsza broń palna. Muzeum posiada bogate zbiory głównie broni i umundurowania polskiego wojska, ale również odznaczenia i pamiątki historyczne, wszystko dokładnie i rzetelnie opisane. Wyjątkowo też poruszają eksponaty manekinów ubranych w oryginalne ubiory więźniów z obozów koncentracyjnych oraz zdjęcia. Poza gablotami w muzeum znajduje się duża hala z pojazdami mechanicznymi, a po wyjściu na zewnątrz bogata ekspozycja czołgów, samochodów oraz samolotów. Na środku placu stoi maszt z okrętu wojennego Burza i właściwie dopiero, kiedy człowiek zatrzyma się na chwilę przy samym maszcie, zdaje sobie sprawę, jakim kolosem był ów okręt. Naprawdę warto obejrzeć tę kolekcję, zwłaszcza, że do muzeum można za dodatkową opłatą wnieść aparat fotograficzny i mieć wspaniałą i niecodzienną pamiątkę.
Obowiązkowy przystanek dla wszystkich, którzy dotarli do Kołobrzegu. Znajduje się tuż przy latarni morskiej. Na stałe cumują w nim statki marynarki wojennej, a na nich uwijają się marynarze. W trakcie Dni Morza można skorzystać z oferty zwiedzenia statków od środka, nigdy nie brakuje do tego chętnych. Dla tych, którzy nie cierpią na chorobę morską, organizatorzy oferują wycieczki po morzu. Są to na ogół półgodzinne lub godzinne wypady na otwarte morze i rejs tam i z powrotem, a na koniec wpłynięcie do portu, przyjrzenie się z bliska statkom w porcie, kutrom rybackim i zakotwiczenie w porcie. Obecnie pływa Wiking – statek stylizowany na łodzie Wikingów, Pirat, z czarnymi flagami i trupimi czaszkami – ogromna atrakcja dla dzieci, a także kilka innych. Wypłynięcie na otwarte morze jest nie lada przeżyciem zwłaszcza, jeśli ktoś nigdy dotąd nie miał okazji znaleźć się z dala od stałego lądu. Na morzu powietrze pachnie zupełnie inaczej, statek kołysze, woda rozbryzguje się o dziób i burty, nad głowami mamy krzyczące rybitwy i mewy śmieszki, takie zupełne niemalże oderwanie od wszystkiego. Można zapomnieć, że poza morzem i statkiem istnieje coś więcej.
W powieści Jarosława Haszka „Przygody dobrego wojaka Szwejka” – Przemyśl zajmuje miejsce znaczące. Główny bohater powieści trafił do tego miasta nie z własne woli, lecz przymusowo. A dlaczego? W 1915 roku włożył na siebie rosyjski mundur, czego robić nie można było pod panowaniem Cesarza Austro-Węgier. Od tych wydarzeń minie nie długo 100 lat, ale duch dobrego – choć zarazem trochę lekkomyślnego, Szwejka unosi się nad miastem do tej pory. Jest on tu doceniony do tego stopnia, że ma swój szlak turystyczny, którym najlepiej zwiedzić miasto. Poza tym na rynku znajduje się jego pomnik. Latem na ulicach miasta można spotkać współczesnych Szwejków, którzy są wielką atrakcją dla wszystkich przybywających do Przemyśla. W mieście można także poszusować na nartach, jest tam specjalnych stok. Warunki są dobre nie tylko dla dorosłych, ale także dla dzieci. Poza tym tor saneczkowy działa przez cały rok. Przemyśl to miasto warowne, jeszcze do niedawna był wielką twierdzą. Nie można nie zobaczyć pięknego rynku i całego starego miasta.
Szczawnica to miejscowość położona w województwie małopolskim. Jej powierzchnia zajmuje prawie trzydzieści trzy kilometry kwadratowe, jeżeli zaś chodzi o liczbę ludności, to wynosi ona nieco ponad sześć tysięcy. Nadania praw miejskich Szczawnica doczekała się przed czterdziestoma siedmioma laty. Funkcję uzdrowiskową pełniła już w połowie dziewiętnastego stulecia. Przyjeżdżają tutaj przede wszystkim osoby cierpiące z powodu schorzeń układu pokarmowego oraz oddechowego. Wpływ na to mają nie tylko niesamowicie korzystne warunki atmosferyczne, jakie tu panują, ale również obecność szczaw alkalicznych słonych. W planach jest otwarcie placówki muzealnej, w której zaprezentowane byłyby eksponaty związane z historią tego uzdrowiska. Póki co, przedsięwzięcie jest na etapie gromadzenia tychże eksponatów. Ponadto Szczawnica odwiedzana jest bardzo chętnie przez amatorów narciarstwa. Tras narciarskich jest tutaj sporo. Największa spośród nich liczy sobie dwa kilometry i posiada wyciąg czterokrzesełkowy.
Muszyna położona jest w województwie małopolskim. Jest to jedna z bardziej znanych polskich miejscowości uzdrowiskowych. Zajmuje powierzchnię wynoszącą prawie dwadzieścia cztery kilometry kwadratowe. Zamieszkiwana jest przez niemalże pięć tysięcy osób. Prawa miejskie zostały jej nadane wraz z początkiem lat czterdziestych czternastego stulecia. Miejscowość ta uzdrowiskiem stała się w latach dwudziestych minionego wieku. Uzyskanie takiego statusu stało się możliwe dzięki staraniom czynionym przez dwie osoby, a byli to panowie Seweryn Mściwujewski oraz Antoni Jurczak. Członkiem Związku Uzdrowisk Polskich Muszyna stała się na dziewięć lat przed wybuchem drugiej wojny światowej. Działania wojenne zdewastowały niestety wszystkie urządzenia. Działalność o charakterze uzdrowiskom wznowiono tutaj dopiero trzynaście lat po zakończeniu wojny. Muszyna jest wyposażona w bardzo bogate źródła wód mineralnych o leczniczych właściwościach. Są one zasobne w niezbędne dla ludzkiego organizmu pierwiastki.