* Wpisy oznaczone tagiem ‘Kołobrzeg’

Kołobrzeg – polskie uzdrowisko

19Istnieje od setek lat, ale dziś zaistniał na nowo dzięki turystyce. Kołobrzeg leży niedaleko Koszalina, nad samym morzem, przy ujściu rzeki Parsęty i choć pierwsze wspomnienia o nim w historii sięgają już roku tysięcznego, dopiero XX wiek przyniósł mu świetność. Dawny Kołobrzeg, jeszcze za czasów słowiańskich, znajdował się topograficznie na terenie dzisiejszego Budzistowa. W tej chwili w Budzistowie mieści się piękna stadnina koni. Dziś Kołobrzeg to przede wszystkim uzdrowisko i miasto turystyczne, warto go odwiedzić nie tylko ze względu na bliskość polskiego morza – mimo, że w tym miejscu Bałtyk jest najchłodniejszy – ale również dlatego, że wszędzie tutaj czuje się jego historyczność. I wcale nie trzeba przebywać akurat na Starówce, czy nad rzeką, by to poczuć. Tutaj wszędzie panuje klimat starego grodu, od latarni morskiej, poprzez port, aż po nowoczesne uliczki i katedrę. Jeśli ktoś raz odwiedzi Kołobrzeg, będzie tu wracał, bo to miasto ma w sobie to coś, coś bardzo szczególnego, co przyciąga ludzi do siebie jak magnes. Miasto żyje głównie dzięki turystyce i choć niewielkie, ma sporo do zaoferowania, zarówno w mieście, jak i na plaży.

Dzisiejszy Kołobrzeg to głownie uzdrowisko oferujące bogatą bazę zabiegową. Jako uzdrowisko, Kołobrzeg obfituje w sanatoria, choć właściciele wolą raczej określenie domy wypoczynkowo-uzdrowiskowe. Niezależnie od nazwy, oferują one wiele zabiegów do wyboru, w zależności od tego, co we własnym zdrowiu chcemy podreperować. Obecnie możemy wybierać spośród: kąpieli mineralnych, zabiegów borowinowych (bardzo chwalonych przez tych, którzy ich spróbowali), masaży, wodolecznictwa, światłolecznistwa, krioterapii, gimnastyki – również indywidualnej. Praktycznie każdy ośrodek wypoczynkowy posiadający zaplecze zabiegowe, oferuje podobne zabiegi. Można wykupić całą gamę zabiegów, bądź zdecydować się na przykład na serię masaży kręgosłupa, które czynią cuda, jeśli dokuczają nam plecy. Podobnie działają bicze wodne zaliczane do wodolecznictwa. Nie wszędzie jednak możemy z ich dobrodziejstwa korzystać bezpłatnie – taka opcja jest możliwa, jeśli jedziemy do sanatorium z polecenia lekarza (a i to nie zawsze), jednak ceny nie są takie, by nie można było sobie czegoś dla siebie wybrać. Oscylują w granicach od pięciu złotych za suche kąpiele i ćwiczenia z przyrządami do około pięćdziesięciu, osiemdziesięciu za masaże całego ciała.

Kołobrzeskie molo i latarnia morska

58Z miasta przenosimy się ponownie do dzielnicy uzdrowiskowej, aby jeszcze raz popatrzeć na morze. Kołobrzeskie molo powstało w drugiej połowie XIX wieku, niestety zostało doszczętnie zniszczone podczas II wojny światowej. Zostało ponownie odbudowane w 1971 roku i w tej chwili jest najdłuższą (blisko 232m) budowlą z żelbetonu w naszym kraju. Stanowi ulubione miejsce spacerów turystów oraz miejscowych. Na całym molo rozstawione są ławeczki, na których można przysiąść i odpocząć, poczytać, pokarmić rybitwy, czy po prostu posłuchać szumu fal i nawoływań ptaków. Na końcu można zejść na dwupoziomową platformę – latem można się tutaj poopalać lub poprzyglądać się panoramie. Rozciąga się stąd widok na jeden z największych – obok Kombatanta i Mesko – domów wypoczynkowych Bałtyk i na plażę. Stąd również są organizowane w sezonie rejsy wycieczkowe statkami po morzu. W sezonie wstęp na molo jest płatny, poza nim można wejść na molo bezpłatnie. Mimo to, nawet w sezonie jest ono oblegane przez spacerowiczów i obecnie stanowi jedno z najpopularniejszych miejsc odwiedzanych przez turystów.

Choć nie należy do najwyższych, zawsze są chętni do wejścia na górę. Kołobrzeska latarnia po raz pierwszy poprowadziła rybaków do domu w 1666 roku. Światło, które wtedy rozbłysło, zapalało się wówczas tylko wtedy, gdy do miasta zbliżał się statek. Dziś latarnia jest przede wszystkim atrakcyjnym zabytkiem, co roku odwiedzanym przez turystów. Do środka prowadzą kręte schodki tak wąskie, że jeśli wyciągniemy ręce, po obu stronach dotkniemy ścian. Niskie sklepienie, maleńkie okienka i zakratowane żarówki sprawiają, że czuje się tutaj klimat lekkiej grozy, niepewności i podekscytowania. Schodki prowadzą do niedużego holu, po którego lewej stronie znajduje się kiosk z pamiątkami i pocztówkami, a na wprost wystawa historyczna dotycząca latarni i makieta przedstawiająca latarnie wybrzeża. Wyżej zaprowadzą nas szerokie, metalowe schody. Na samej górze bardzo wieje, ale warto tu wejść i rozejrzeć się wokół, by móc podziwiać piękną panoramę. To, co najbardziej rzuca się w oczy z dwudziestu sześciu metrów to fakt, że Kołobrzeg jest bardzo zielony. Zieleń drzew zderza się z błękitem nieba w pogodne dni i szarą zielonością Bałtyku. Po lewej stronie cumują statki ratownicze marynarki wojennej Zbyszko i Maćko, potem widzimy wyjście z portu na pełne morze i po prawej dzielnicę uzdrowiskową. Warto zrobić kilka zdjęć, bo panorama Kołobrzegu to naprawdę piękny i niepowtarzalny widok.