Przemyśl i Sandomierz
W powieści Jarosława Haszka „Przygody dobrego wojaka Szwejka” – Przemyśl zajmuje miejsce znaczące. Główny bohater powieści trafił do tego miasta nie z własne woli, lecz przymusowo. A dlaczego? W 1915 roku włożył na siebie rosyjski mundur, czego robić nie można było pod panowaniem Cesarza Austro-Węgier. Od tych wydarzeń minie nie długo 100 lat, ale duch dobrego – choć zarazem trochę lekkomyślnego, Szwejka unosi się nad miastem do tej pory. Jest on tu doceniony do tego stopnia, że ma swój szlak turystyczny, którym najlepiej zwiedzić miasto. Poza tym na rynku znajduje się jego pomnik. Latem na ulicach miasta można spotkać współczesnych Szwejków, którzy są wielką atrakcją dla wszystkich przybywających do Przemyśla. W mieście można także poszusować na nartach, jest tam specjalnych stok. Warunki są dobre nie tylko dla dorosłych, ale także dla dzieci. Poza tym tor saneczkowy działa przez cały rok. Przemyśl to miasto warowne, jeszcze do niedawna był wielką twierdzą. Nie można nie zobaczyć pięknego rynku i całego starego miasta.
Sandomierz liczy sobie prawie tyle samo lat, co polska państwowość. Powstał w IX wieku i wykształcił się z warownego grodu. Był kiedyś ważnym szlakiem komunikacyjnym i handlowym, związku z czym posiadał status największego i zarazem najbogatszego miasta Polski. Sandomierz słynie ze znanych ludzi, to tu mieszkał i pracował Mikołaj Gomułka, Wincenty Kadłubek czy Jan Długosz. Urokliwe miasto doczekało się także swojego miejsca na planie serialu. W Sandomierzu powstają nowe odcinki niezwykle popularnego serialu „ Ojciec Mateusz”. Godny uwagi jest ratusz z otynkowaną wieżą i ceglaną basztą. Warto także wybrać się nad Wisłę. Poza tym w mieście znajduje się zamek królewski, dom Jana Długosza oraz liczne galerie – i nie chodzi tu wcale o te handlowe. Pod rynkiem znajduje się kompleks tajemnych przejść i korytarzy, które także są otwarte i czekają na turystów. Nie ma chyba w Sandomierzu domu, który nie posiadałby piwnicy – miały one podwójne znaczenie: w czasie pokoju pełniły rolę magazyny, zaś w czasie wojny – kryjówki.
Kreml to kolebka rosyjskiej władzy carskiej. Jak podają przekazy historyczne, była to siedziba władców już od XI wieku. Oprócz władzy świeckiej, miasto było także centrum władzy kościelnej. Swój urząd pełnił w nim zwierzchnik rosyjskiej cerkwi prawosławnej. Po zmianie ustroju, po rewolucji, która miała miejsce w 1917 roku, Kreml został siedzibą władz radzickich wielkiego imperium – Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Kreml zyskał przydomek miasta za murami, a to ze względu na powierzchnię 28 hektarów, która została otacza długim murem. Barwna historia tego miejsca była przyczyną wielu renowacji oraz ciągłej przebudowy miejsca. W mieście aż roi się od pałaców i świątyń prawosławnych. Będąc na Kremlu warto zobaczyć przepiękny dzwoń w kompleksie świątynnym miasta. Jest to Dzwon Zmartwychwstania – odzywa się on tylko podczas bardzo ważnych wydarzeń. Między innymi, bijąc trzy razy – zwiastował śmierć cara. Również na Kremlu znajduje się największy, ale niestety już niedziałający dzwon świata. Car-kołakoł – bo tak się nazywa, został zbudowany w 1735 roku, a jego waga wynosi 202 tony. Niestety nikt nigdy nie usłyszał jego dźwięku, bo ani razu nie zadzwonił. W czasie dużego pożaru uległ pęknięciu. Podobna sytuacja miała miejsce z armatą zamówioną przez cara Fiodora w 1586 roku, która nigdy nie wystrzeliła. Car-puszka była jedną z największych armat na świecie.